wtorek, 22 Luty, 2011

Zacząłem biegać…

zobaczymy gdzie mnie to zaprowadzi :-)

Zapraszam chętnych na wspólną rundkę.

Autor: AW | Kategoria: Sport | Komentuj »

piątek, 4 Luty, 2011

W 7 dni po Europie i Afryce – Londyn, Faro, Sewilla, Marakesz, czyli zimowe ładowanie baterii słonecznych

Na końcu kontynentu


Jak się zbiorę to opiszę (już to chyba pisałem w kilku miejscach tutaj :-) ).

Autor: AW | Kategoria: podróże | Komentuj »

wtorek, 24 Sierpień, 2010

Predator Returns – Forfiter Blues


Autor: AW | Kategoria: Humor | Komentuj »

środa, 3 Luty, 2010

Dzieliło nas 60 stopni Celsjusza, wspomnienia z Tajlandii

Pierwszy dzień wyjazdu zaczyna się tuż po godzinie 15 kiedy to ewakuuje się z kamieniołomu i muszę się spakować do godziny 16. Samolot odlatuje o 20, także czasu nie za wiele. Krzątajacy się w głowach strach kwituje pamiętnym zdaniem, “spokojnie, damy radę” i kiedy to widzimy już latające wokół samoloty, zajeżdża radiola, mryga kogutami i pokazuje lizaczkiem proszę zjechać na bok. No to jesteśmy w czarnej dupie, drajwer pocisnął na głębokim czerwonym, pech chciał że psiarnia była tuż za nami.. Czas leci.. Drajwer cudotwórca, po treściwej wymiane zdań zostajemy wypuszczeni i możemy na nowo szukać lotniska. Robimy to na tyle skutecznie że się gubimy. Widzimy latające samoloty, terminalu brak.. Spokojnie damy radę Po małej bieganinie, rzutem na taśmę wbijamy na terminal i od razu udajemy się ku sklepom wolnocłowym. Jako, że nasze miejsce docelowe leży poza UE, sklepy raczą nas niespotykanymi cenami na wyroby akcyzowe, tym sposobem zakupujemy po kilogramie żołądkowej gorzkiej czystej oraz żubrówki w cenie 16zł/kilo.

Start, dla części z nas był dosyć nowym przeżyciem, ci co już latali zabierają się za pierwszy kilogram. Jest dobrze, teraz lądować to już mogliśmy nawet w lesie. Cóż godzina 24, pora się zdrzemnąć na terminalu. Część z nas wychodzi na wirtualną wycieczkę po mieście, w końcu musimy koczować niczym Viktor Navorski z Krakozji 24 godziny na terminalu. Wygodne prycze, żyć nie umierać. Koło południa kończymy zabawę z drugim kilogramem i zmierzamy na zakupy po trzeci, który okazał się być szczytowym elementem mojej gehenny.

Kiedy może złapać kac? Zawsze w najmniej odpowiednim momencie. Mnie złapał przed startem samolotu. Masakra, w życiu jeszcze czegoś takiego nie przeżyłem. Zapowiadałem sobie, po stokroć, nigdy nie polecę na kacu samolotem. Teraz te obietnicę utrwaliłem. Powinienem był zapłacić za dwa miejsca w Aerofłocie. Swoje siedzące w kabinie i drugie wiszące w kiblu. Panie stewardesy pierwsza klasa, pomagały, gdyby one tylko znały przyczyny moich bolączek.. Podróż dłużyła się w nieskończoność.

Lądowanie bez zakłóceń, wyrabiamy wizy, przechodzimy imigrację i odbieramy bagaże. Znając przysługujące kary za posiadanie narkotyków dosyć dokładnie badamy zawartość naszych walizek po wylądowaniu. Spokojni, że ze wspomagaczy mamy tylko prąd wchodzimy na ziemię tajlandzką, która wita nas uderzeniem dużego ciepła. 12 godzin temu było -10, teraz jest +30. Ładujemy się na shuttle busa do centrum. Drajwer rodem z gier wyścigowych, siadamy nieopatrznie na końcu, tym samym fruwamy jak kartofle po całej szerokości. Ograniczenia prędkości są, tyle że nikt ich nie respektuje, po co robić trzy 4metrowe pasy na autostradzie, skoro może jechać 5 rzędów samochodów.. (w tym jeden pod prąd) miło.

Z klamotami łapiemy taksówkę i przymierzamy się do pierwszego noclegu. Mary V Guesthouse na Khaosan Road..jednej z najbardziej rozrywkowych ulic świata, w mieście, które nie śpi. To dopiero prolog tego co ma się dziać.

Autor: AW | Kategoria: podróże | Komentuj »

środa, 20 Styczeń, 2010

Most na rzece Kwai

Autor: AW | Kategoria: Różne | Komentarze: 1 »

wtorek, 5 Styczeń, 2010

Oblężenie Sarajewa – noc z 31 grudnia na 1 stycznia 2010

Relacja ustami wielu. Dzień pierwszy by Dubaj.

Tak samo jak co roku jest Sylwester, tak samo co roku ATF robi jakiś specyficzny wypad by gdzieś w cholerę daleko świętować tą jedną jedyną noc.

Tym razem wybór padł na Sarajewo, miasto na skrzyżowaniu dwóch różnych kultur.. niby europejskie, pełne imprez, okazji, przygód… ale też pełne zastanawiającej inności kulturowej.. naznaczone wielką historią, boleśnie ranione, ale i przez to tak fascynujące..

Ponieważ jak co roku zaczęły robić się dziwne przetasowania ekipy to wykorzystane zostały też różne strony www, i tak, do naszej ekipy, dołączyły się cztery kolejne osoby (tak zwani “Obcy”), które wiedziały wszystko o wyjeździe.. no może tylko dziwnym przypadkiem nie padły tam dwa słowa: “kibice” i “Widzew” ;)

We wtorek wieczorem ruszyliśmy w 38 osób autokarem na południe Europy. Jak wyruszyliśmy tak od razu trzeba było wracać, bo część bagaży została samopasem na dworcu autobusowym. Po 10 minutach szybka nawrotka i.. są rzeczy.

Czytaj dalej »

Autor: AW | Kategoria: podróże | Komentuj »

piątek, 4 Grudzień, 2009

Predator Qrwa


Autor: AW | Kategoria: Humor | Komentuj »

środa, 2 Grudzień, 2009

“One Night In Bangkok” or more :-)


Autor: AW | Kategoria: Różne | Komentuj »

środa, 2 Grudzień, 2009

Zima – sezon ogórkowy? Nie do końca…

Trochę zaniedbałem odświeżanie informacji, więc pora nadrobić zaległości. Najbliższy miesiąc zapowiada się dosyć intensywnie, więc postaram się zdać relację z wypraw, a nawet dodatkowo okrasić ją sporą ilością fotosów.

Po 1 Les Menuires, Francja i szaleństwo zimowe w pierwszej dekadzie grudnia.

Po 2 Sarajewo, Bośnia i Hercegowina i pożegnanie Starego Roku w ostatniej dekadzie grudnia.

Po 3 Bangkok, Tajlandia i trochę słońca na zimowe wieczory w połowie stycznia.

Autor: AW | Kategoria: Różne | Komentuj »

niedziela, 5 Lipiec, 2009

Heineken Open’er ‘09

Tesco to jednak solidna marka – podczas pobytu w Gdynii noclegownia, łazienka oraz restauracja :-)

Dużo, tanio, TESCO

Autor: AW | Kategoria: Różne | Komentuj »

sobota, 20 Czerwiec, 2009

Kurs Excel dla przedsiębiorczych kobiet

Autor: AW | Kategoria: Różne | Komentuj »

wtorek, 23 Grudzień, 2008

Śmierć w Wenecji, czyli najlepszy film o gangsterach oraz Val di Sole po raz czwarty

Najlepsze chwile w wyborowym towarzystwie

Autor: AW | Kategoria: Różne | Komentuj »

sobota, 22 Listopad, 2008

Spadochron, czyli jak skoczyć i przeżyć

Ludzie i czas i okoliczności dały mi możliwość wzięcia udziału w szkoleniu trenerskim kursu “Spadochron”. Wkrótce postaram się napisać tutaj kilka słów na temat tego zwariowanego, aczkolwiek bardzo przyjemnego tygodnia pod Tomaszowem Mazowieckim. Czas spędzony tam był, i jest, bardzo inspirujący. Przepraszam za jakość zdjęć, ich ostrość lub też nie, ale zależało mi na tym aby wszyscy mogli się obejrzeć. Aby otworzyć galerie zdjęć klikamy na ikonkę z trzema obrazkami poniżej :)

“207″ RZĄDZI, “207″ RADZI, “207″ NIGDY CIĘ NIE ZDRADZI!

Desant Kawalerii Powietrznej w Smardzewicach

Autor: AW | Kategoria: Różne | Komentarze: 3 »

poniedziałek, 17 Listopad, 2008

1 Liga: Widzew Łódź – Korona Kielce 1:1 (0:1)

Relacja foto z meczu.


Autor: AW | Kategoria: Sport | Komentuj »

sobota, 15 Listopad, 2008

Złapane na bashu

<bolo> no jaką ty byś chciał robote jak ci żadna nie pasuje…
<patryK> nie to ze nie pasuje. Poprostu marzyłem sobie kiedys ze w pracy bede mył ręce po sikaniu zeby nie pobrudzić papierów a nie ze będe mył ręce przed sikaniem zeby sobie kutasa nie usmolić ;/

Autor: AW | Kategoria: Humor | Komentuj »